Grupowe ujęcie BTS | Peter Yang dla EW

Królowie rozrywki 

Może widzieliście ich siedzących w świetle reflektorów na kanapach Ellen DeGeneres i Jimmy'ego Fallona, wymieniając drobne dwujęzyczne żarciki z ich prowadzącymi zafascynowanymi sławnymi ludźmi. A może wtedy, gdy uroczyście wypowiedzieli się na temat zdrowia psychicznego i miłości do samego siebie na Zgromadzeniu Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych zeszłego października. Albo wtedy, gdy przywitały ich okrzyki przypominające dźwięki delfinów, kiedy dotarli na lutowe rozdanie nagród Grammy, w starannie dopasowanych smokingach, a ich włosy zabarwione na różne odcienie pastelowych makaroników. 

A może jednak okładka tego magazynu to pierwszy raz, kiedy zauważacie BTS. (Dziwniejsze rzeczy wydarzyły się w 2019 roku.) Widać jednak niezaprzeczalnie, że w przeciągu dwóch ostatnich lat septet zawładnął światem: dwa albumy na 1. miejscu listy Billboard w ciągu 3 miesięcy; ponad 5 miliardów odsłuchań łącznie na Apple Music i Spotify; ciąg wyprzedanych koncertów począwszy od Staples Center w Los Angeles aż po sławny londyński stadion Wembley.

BTS na okładce magazynu | Peter Yang dla EW
To z pewnością nie sprawia, że są pierwszym boybandem dominującym okres w kulturze, ale fakt, że wszyscy urodzili się i wychowali w Korei, śpiewają piosenki w języku koreańskim i tylko okazjonalnie wplatają w nie angielski, daje poczucie nowości. A to przemawia do niespotykanego rodzaju światowej popularności - takiej, gdzie muzyka popularna porusza się bez barier i granic, nawet,  kiedy geopolityka zdaje się wycofywać bardziej poza twarde granice i mury. 

W oślepiająco pogodny marcowy dzień w Seulu, 5 tygodni przed wydaniem nadchodzącej, szóstej już EPki - Map of the Soul: Persona, zespół pozostaje zaszyty w wytwórni i czyni przygotowania. W takich budynkach dzieje się magia fenomenu znanego jako K-pop, jednak główna siedziba Big Hit na cichej ulicy w dzielnicy Gangnam (tak, tej samej o której PSY śpiewał w hicie z 2012 roku) wygląda jak każdy inny biurowiec: eleganckie cementowe korytarze i przeszklone sale konferencyjne, wyposażone w dobrze zaopatrzone mini-lodóweczki, pluszowe zabawki i okazjonalne poduchy. Jedynie gablotka wypełniona zdumiewającą ilością płyt ze sprzedaży i statuetek oraz lśniąc wielkie zdjęcie BTS z wyprzedanego koncertu w Citi Field w Nowym Jorku zeszłego października, zdradza jaki biznes się tu kręci. 

Na końcu korytarza, cała siódemka wygodnie siedzi w różnych stadiach gotowości, przygotowują się na nagranie wideo z podziękowaniami za nagrodę iHeartRadio, której nie będą mogli odebrać osobiście. W pomieszczeniu wypełnionym wieszakami z dobranymi dżinsowymi i neonowymi ciuchami ulicznymi, Jimin, rozjaśniony na blond, z ustami niczym poduszka, ma prostowane włosy. Kilkanaście par nowiutkich Nike'ów i Converse'ów leży w kącie; za nim na wieszaku samotnie wisi kurtka w kolorze lodów truskawkowych ze sztucznego futra, niczym zaniedbany Fragles.


Jung Kook, 21-letnie dziecko zespołu, posłusznie siedzi na składanym krześle w studio tanecznym, gdzie układają mu włosy; J-Hope przechodzi zamaszystym krokiem ubrany w białą frakową koszulę ozdobioną over-size’owym Bartem Simpsonem wykonanym metodą sitodruku, po czym uśmiecha się i znika. Suga, V i Jin zwinięci w kłębki na kanapach przy drzwiach przeglądają telefony i od czasu do czasu podśpiewują fragmenty utworu “My bad” amerykańskiej gwiazdy R&B Khalid’a. Dwudziesto-cztero letni RM, de fakto lider i jedyny biegły w angielskim, przybywa jako ostatni. 

Powtarzają przemowę do kamerzystów i robią może cztery, pięć ujęć zanim reżyser jest zadowolony. Siadają do rozmowy w przewiewnym pomieszczeniu na piętrze, w towarzystwie ich długoletniego tłumacza, pokaźnego, życzliwego, łysego mężczyzny imieniem John, ubranego w biznesowy garnitur. (O ile nie podano inaczej, odpowiedzi wszystkich członków grupy poza RM przechodzą przez niego.) Kilka tygodni po powrocie z ich pierwszej gali Grammy, wciąż próbują dojść do siebie po tamtejszych doświadczeniach: wręczaniu nagrody dla H.E.R za najlepszy album R&B,  rozmówkach z Shawnem Mendesem w pokoju przeznaczonym dla mężczyzn - Jimin wspomina, “pomyślałem ‘Muszę mu mówić kim jestem?’, ale on pierwszy się przywitał, więc to było bardzo miłe” i siedzeniu zaledwie rzut beretem od Dolly Parton. (“Była przed nami!” zdumiewa się Jung Kook. “Niesamowite.”

Jak radośnie oszołomieni innymi celebrytami by się nie wydawali, to zobaczenie BTS na żywo wzbudza takie samo dezorientujące, lecz nie nieprzyjemne poczucie odrealnienia. Na ekranie zespół wygląda zawstydzająco ładnie; niczym avatary bez porów, prawie jak postgenderowe piękności, zdające się istnieć we własnych filtrach Snapchata lecz rzeczywistych. Na żywo są wciąż absurdalnie przystojni, ale w bliższy, chłopięcy sposób: zmierzwione grzywki, nawet okazjonalnie popękane usta czy małe (no dobrze, malusieńkie) niedoskonałości. Zabierz im buty za kostkę od Balenciagi i dyskretną biżuterię z podwójnym C od Channel, a będą prawie jak ten uroczy studenciak obok ciebie w kawiarni czy pociągu. 


J-Hope i Suga | Peter Yang dla EW
Z tym, że poruszanie się transportem publicznym czy zajście do Starbucks’a już dawno przestało być dla BTS opcją. W Seulu, ich twarze widnieją na sklepikach z kosmetykami do makijażu, znakach przy drodze czy na autobusach, a nawet na ogromnych cyfrowych ekranach, wykupionych przez osoby prywatne w celu zwrócenia uwagi na urodziny ich ukochanego członka grupy, albo no tak po prostu. W miastach takich jak São Paulo, Tokio czy Paryż, fani koczują na kilka dni przez koncertami czy publicznymi wystąpieniami, obsesyjnie wymieniając się błahymi i zasłyszanymi spostrzeżeniami. Kiedy zespół dołączył do wyzwania Drake’a #InMyFeelingsChallenge, post stał się najbardziej polubionym tweetem w 2018 roku; tego lata Mattel wypuści oficjalna linię laleczek BTS.

W centrum dziwacznego huraganu sławy, chłopcom udaje się odnaleźć kilka aspektów normalności. Jimin z utęsknieniem przywołuje chwile z Chicago, kiedy mogli niepostrzeżenie wymknąć się z pokojów hotelowych “późną nocą, żeby zażyć troche świeżego powietrza.” Ale w większości przypadków, przyznaje “to nie wchodzi w grę” póki nie rozdzielą się na mniejsze grupki. “No bo, spójrzcie na nas,” dodaje ze śmiechem RM, przeczesując palcami swoją srebrno-niklową grzywkę. “Siedmiu chłopaków z kolorowymi włosami! To już za wiele.”

Zamiast tego, skupiają się na rzeczach, które mogą robić, jak na przykład wymykać się na filmy (“Zawsze najpóźniejszy lub najwcześniejszy seans,” mówi RM, jeśli chcą pozostać niezauważeni), kupować online (V uwielbia eBay, szczególnie dla ubrań), iść na ryby, zagrać w StarCrafta w domu. Mieszkanie grupą jest dość powszechne dla gwiazd K-popu a BTS zdają się doceniać wspólną stabilność: “Mieszkamy razem od dłuższego czasu, prawie osiem, dziewięć lat,” mówi Jimin. “Z początku miewaliśmy sporo kłótni i konfliktów, ale dotarliśmy do momentu, gdzie potrafimy porozumiewać się bez słów, patrząc na siebie i odczytując wyraz twarzy.”


BTS na okładce magazynu | Peter Yang dla EW
Choć są niesłabnąco grzeczni i uważni podczas wywiadu, istnieje pewna doza chaosu, kiedy są razem - pewnego rodzaju szczenięcy cyklon swawolnych popchnięć, klepnięć po plecach i skomplikowanych uścisków dłoni, ale również zaskakującej, ujmującej słodyczy w sposobie w jaki traktują się nawzajem w tych spokojniejszych momentach. Kiedy pada pytanie do grupy, upewniają się, że każdego z nich słychać, a jeśli ktoś ma problem ze znalezieniem słów, szybko reagują zapewniającym poklepaniem po kolanie czy pół-uściskiem. 

Nawet z barierą językową w rozmowie z amerykańskim reporterem, ich indywidualne osobowości szybko się ujawniają: zapytani o wymienienie swoich najwcześniejszych wspomnień o muzyce popularnej, odpowiedzi padły przeróżne. “Uwielbiałem ‘Stickwitu’ Pussycat Dolls” mówi J-Hope, najlepszy tancerz grupy, pstrykając palcami i gaworząc do refrenu. W przypadku RM’a, który zaczynał na undergroundowej scenie raperskiej Seulu, był to utwór “Lose Yourself” Eminema. (“Myślę, że jest to życiowy wybór bardzo wielu osób z całego świata,” przyznaje “ale nigdy nie zapomnę, gdy pierwszy raz obejrzałem 8. milę i usłyszałem gitary. To był dla mnie punkt zwrotny.”) Dla Jung Kooka, który nagrał covery Justina Biebera i Troye’a Sivana, była to nieśmiertelna dla radia ballada Richarda Marx’a “Now and Forever.”


Suga, o łagodnym głosie, przytacza utwór “Imagine” Johna Lennona, jako “pierwsza piosenkę, w której się zakochał”, i jest to dobra furtka do pytania, gdzie BTS widzą siebie w panteonie muzycznych idoli, który pierwotnie wynaleźli Fab Four. “Czasami czujemy się naprawdę zawstydzeni, gdy ktoś określa nas mianem Beatles’ów XXI wieku, czy coś w tym stylu,” przyznaje RM. “Ale jeśli chcą nazywać nas męskim zespołem muzycznym, to nim jesteśmy. Jeśli ktoś chce nas nazywać męską grupą, to takową jesteśmy. A jeśli ktoś chce nas określić jako K-pop, to pasuje nam K-pop.” 

Ach, K-pop. W Korei Południowej, gdzie gatunek stał się nie tylko wiodącym towarem kulturowym, lecz wartym miliardy dolarów towarem eksportowym, muzycy znani jako “idole” przechodzą przez kilkuletnie rygorystyczne wykształcenie dla sław w zakresie śpiewu i tańca oraz mediów zanim zostaną uznani za gotowych do wejścia w centrum uwagi. A to się opłaca: biznes rozwija się od wczesnych lat 90-tych, z takimi gwiazdami jak Girls’ Generation i G-Dragon wkraczającymi na rynki w Azji, Europe i obu Amerykach. I podczas gdy brzmienie pozostaje dość stałe - sprytna mieszanka klubowych bitów, przesłodzonych refrenów i bardziej miejskich fleksji zachodniego hip-hopu i R&Ba - nigdy wcześniej nie zdobyło błyskawicznego wpływu BTS.

RM | Peter Yang dla EW
Bang Si-Hyuk, prezes i założyciel Big Hit, zaczął tworzyć grupę w 2010 roku, kiedy wszyscy członkowie byli w wieku nastoletnim: RM i Suga wchodzili na lokalna scenę raperską; Jimin i J-Hope uczyli się w szkołach artystycznych; V, który skupiał się wcześniej na śpiewie, dołączył oficjalnie w 2013 roku. Jin był aspirującym aktorem zwerbowanym z ulicy dzięki atrakcyjnemu wyglądowi; Jung Kook, obecnie główny wokalista grupy, dołączył będąc w podstawówce. 

Chociaż fansite’y skłaniają się ku dodatkowym różnicom (Jung Kook jest zodiakalna panną i lubi pizzę! V kolekcjonuje krawaty i zaciska zęby przez sen!), każdy z członków grupy autentycznie piastuje wyjątkowe stanowisko w procesie grupowym, czy to skłaniając się bardziej ku produkcji, tekstom, czy chwytliwym melodiom, na których opiera się piosenka. “Jak wiadomo, siedem osób, siedem różnych gustów” mówi RM. “Zatem jeśli chodzi o pisanie piosenek, to jak wielkie zawody.” says RM. Od czasu do czasu, dodaje J-Hope, “napiszemy tekst i zdecydujemy, ‘To bardziej oddaje mnie, to kim jestem i mój własny kolor,’ więc będziemy chcieli zachować to na solowy projekt.”


Ponieważ Big Hit nie ogranicza ich praw do wdrażania pewnych pomysłów w ich dodatkowe projekty i ponieważ apetyt na więcej materiałów od BTS w sieci najwidoczniej jest niezaspokojony, członkowie regularnie publikują solowe dzieła w formie EPek, mixtapeów i przez SoundCloud. Główny wpływ pochodzi jednak z oficjalnych albumów i szczególnie ważnych tematów jakie podejmują w piosenkach - godne uwagi odejście od ograniczonych, często uparcie optymistycznych tematów jakie poruszają inni K-popowi artyści. 

“Obiecałem chłopakom od samego początku, że muzyka BTS musi pochodzić z ich własnych historii,” mówi Bang; ich późniejsza otwartość w kwestii ich własnych zmagań z depresją, samo-zwątpieniem i presją, żeby się dopasować, zaprowadziła ich zeszłej jesieni do ONZ, gdzie RM poświęcił uwagę kampanii zespołu Love Myself i partnerstwie z UNICEFem w kampanii #ENDviolence.

Jin i Jimin | Peter Yang dla EW
“Wyróżniają się,” mówi japońsko-amerykański DJ Steve Aoki, najlepiej sprzedający się artysta muzyki tanecznej, który współpracował z zespołem przy kilku utworach. “I nie mówię tylko o K-popie. Dodają tak dużo swojego charakteru do muzyki, swoich historii i tego jak się prezentują. Świat się w nich zakochał ponieważ odkrywają tą bezbronną/wrażliwą stronę, którą każdy chce zobaczyć.”

Pomaga też fakt, że mocne przekazy często są wplatane w lepki dla ucha jak masło orzechowe hymny takie jak “No More Dream,” “Dope,” i “Am I Wrong.” Zawsze doceniają szansę, jak mówi Suga, aby być “trochę bardziej naturalni, trochę bardziej otwarci.” RM wchodzi w szczegóły mówiąc: “Myślę, że jest to niekończący się dylemat każdego artysty, jak bardzo powinniśmy być szczerzy i prawdziwi. My staramy się ujawnić siebie na tyle na ile możemy.”

Szczerość ma swój limit, rzecz jasna, kiedy jesteś najbardziej popularnym zespołem na świecie. Zapytani o opisanie nowego albumu wychodzącego 12. kwietnia (w momencie wywiadu miał już ponad 2,5 miliony sprzedanych pre-orderów), członkowie oferują tajemnicze, lecz entuzjastyczne koany w stylu “terapeutyczny” i “odświeżająco rześki.” Trzeba przyznać, że nie mogą powiedzieć zbyt wiele, ponieważ lista utworów na nowy album nie została jeszcze sfinalizowana - późne decyzje to luksus wewnątrzfirmowej produkcji- zgodzili się jednak puścić jedną piosenkę, napędzający bangier o tytule “Intro: Persona.” (wydany jako zapowiedź 27. marca; do obejrzenia tutaj)

Jeśli chodzi o bardziej prywatne pytania o wyzwanie randkowania czy celów, jakie może chcieliby realizować po BTS, wdzięcznie zwracają się ku wymijającym, niekonkretnym odpowiedziom, nie pozostaje więc nic innego jak być pod wrażeniem; to jak oglądanie dyplomatów w tańcu na lodzie. Chcą, abyście wiedzieli, jak niesamowicie wdzięczni są oddaniu swoich fanów i szczęśliwi, że są tu, gdzie są; że naprawdę nie myślą w kategoriach planów 5-, 10-letnich. refleksje wzbudza w nich temat świętego graala amerykańskiego popu - listy Hot 100. Przebili się do top 10 w zeszłym roku z utworem “Fake Love”, ale muszą sięgnąć jeszcze wyższej pozycji, głównie dlatego, że prezentowanie na antenie mainstreamowego radia - ogromny składnik dominacji Hot 100 - wciąż pomija ich w skali amerykańskiej.

“To będzie musiała być świetna piosenka,” przyznaje Suga, “ale istnieje też cała strategia związana z dotarcie na szczyt. I oczywiście trochę szczęścia. Dla nas ważne jest to, aby tworzyć dobrą muzykę i dobre występy oraz połączyć razem te elementy.” Czy hiszpańskojęzyczny hit z 2017 roku,“Despacito”, który spędził rekordowe 16 tygodni na miejscu 1., napawa ich bardziej optymistycznie w kwestii ich szans? “Latynoski pop ma swoją nagrodę Grammy w Ameryce, więc tu istnieje różnica,” mówi z namysłem RM. “Nie chcę porównywać, ale myślę, że trudniej jest w przypadku azjatyckiej grupy. Hot 100 i nominacja do Grammy to nasze cele, ale są jedynie celami. Nie chcemy zmieniać naszej tożsamości i autentyczności by by zdobyć pierwsze miejsce. Jeśli nagle zaczniemy śpiewać w pełni po angielsku i zmienimy wszystko inne - to nie będzie BTS. Zrobimy wszystko, postaramy się, ale jeśli nie zdobędziemy pierwszego, czy piątego miejsca, to w porządku.”

V i Jung Kook | Peter Yang dla EW
Aoki, na przykład, wierzy, że tam dotrą. “Myślę, że istnieje 100% szans, że piosenka zaśpiewana po koreańsku przedrze się do Hot 100. Mocno w to wierzę jak i w to, że BTS mogą być grupą, która tego dokona. A to stworzy ścieżkę dla wielu innych grup, co oni sami już robią, a kiedy tak się stanie, wszyscy będziemy świętować.” 

A w Big Hit, zespół ma znacznie pilniejszą robotę. RM proponuje szybką wycieczkę po swoim studio (każdy z członków grupy ma swoje własne miejsce) Drzwi zewnętrzne strzeżone są przez dziwna gromadę figurek znanego ulicznego artysty Kaws, ale wnętrze , osobliwie, sprawia wrażenie jakby wchodziło się w malutki, luksusowy domek z Sundance, który posiada też pudła rezonansowe: stoi tam piękny stoliczek zrobiony z jednego kawałka ciemnego orzecha; dywaniki w stylu Nawaho; estetyczne dzieła na ścianach. RM na luzie opowiada o swoim podziwie dla takich producentów jak Zedd i the Neptunes (“Pharrell Williams i Chad Hugo byli moimi prawdziwymi idolami w 2006, 2007. Głos Pharrell’a! Sposób w jaki śpiewa jest naprawdę seksowny”), i ujmuje swoim własnym umiejętnościom (“W tworzeniu bitów Suga jest zdecydowanie lepszy niż ja. Ja nie potrafię nawet grać na pianinie -  klikam w akordy tak o,” nalega, naśladując dłonie Muppeta na keyboardzie). 

Następnie wracamy do studia tanecznego, gdzie przebrani w dresy i koszulki ćwiczą nowe kroki z choreografem. Zaczyna się zbliżoną do trójkąta formacją i czymś pomiędzy rozbudowanym połączeniem obrotu bioder i miednicy przechodzącego w pchnięcie a złapania za krocze, które wygląda jednak bardziej niewinnie niż brzmi, głównie dlatego, że ciągle zatrzymują się, by rozbawić siebie nawzajem. Wkrótce jednak uspokajają się - powtarzają kroki, aż wyglądają konkretnie lecz łatwo, prawie jak po namyśle. To chyba czas, żeby ich zostawić; chłopcy machają radośnie, wykrzykując niesforne chórki pożegnań. Odwracają się do luster i tańczą dalej. 

Źródło: https://ew.com/music/2019/03/28/bts-exclusive-cover-story
PL trans: Setsu @ CRUSHONYOU