K-popowa sensacja - BTS, triumfalnym występem zamknęła trasę po Ameryce w sobotę w dzielnicy Queens i nowojorskim Citi Field. Big Hit Entertainment

BTS zamykają trasę po Ameryce triumfalnym występem w nowojorskim Citi Field | CRUSHONYOU

K-popowa grupa głosiła samo-akceptację i zademonstrowała zabójcze choreografie w Queens. 


Zanim BTS zaczęli już na poważnie występować w Citi Field w nowojorskiej dzielnicy Queens, w sobotni wieczór, jeden z członków grupy wygłosił krótką uwagę ku przestrodze: "Dla waszego bezpieczeństwa, proszę pamiętajcie o waszym otoczeniu," powiedział RM.

Niewiele koncertów zostaje otwartych radami dotyczącymi bezpieczeństwa, ale również niewiele jest grup takich jak BTS. Efektywnie przebijając się na amerykański rynek, siedmioosobowa grupa odważnie zaszła tam, gdzie żaden K-popowy zespół wcześniej nie dotarł. Odnotowali kila rekordów na listach, wielokrotnie uzyskali odsłony na liście Hot 100 — włącznie z “Fake Love,” które sięgnęło miejsca 10. w maju — i wydali albumy zajmujące pierwsze miejsca w Ameryce tylko w tym roku. Love Yourself: Answer sprzedano w ilości 185,000 unitów w pierwszym tygodniu, notowanie na które mogą liczyć tylko wielkie gwiazdy.

BTS osiągnęli to dzięki staromodnej sile showbiznesu i bardzo modnemu obyciu się z mediami społecznościowymi. Cała siódemka to sprawni tancerze, kościści w łokciach i lepcy w kolanach; w studiu śpiewają z lekko chropowatym, melizmatycznym, wrodzonym talentem i rapują z obcesowym autorytetem, czerpiąc z dekad amerykańskiego popu i ponownie łącząc materiał źródłowy w dynamicznym utworach, od R&B przez boom bap, aż po Top 40 najprzyjemniejszych tanecznych kawałków.



To równocześnie zasługa kultury i więzi z zagorzałymi fanami oddalonymi tysiące mil od nich, które pomogły im wypełnić tutejsze areny. "Słucham K-popu od ponad 10 lat, odkąd byłam nastolatką," mówi 29-letnia Carolina, która przyjechała z Północnej Karoliny by zobaczyć BTS w Citi Field. "Z BTS czuję więź, której nie poczułam z żadnym innym zespołem.  Wszystko co wydają jest przyjemne i łatwe do utożsamienia się." 

Kilkoro koncertowiczów, w większości kobiety, z nielicznymi mężczyznami pełniącymi role opiekunów czy wspierających partnerów, opisało stopniowe wejście w fandom BTS. Wszystko zaczęło się od świetnego refrenu i stylowego wyglądu, często od jednego z członków grupy - Jimina, który zdaje się być szczególnie podziwiany w Queens. (Co prawda w oparciu o dość małą wielkość próby.) “Pierwszą rzeczą, która przykuła moją uwagę było to jacy są przystojni," mówi Dimitria, lat 16. "Później dotarło do mnie jak dobra jest ich muzyka i nie mogłam przestać jej słuchać." 

35-letnią Biankę, która przyleciała aż z Kolorado by wykorzystać rzadką okazję i zobaczyć BTS w Stanach, przyciągnęły "chwytliwe bity" zespołu. "Wtedy zaczęłam szukać," dodaje. "To jest jak pułapka. Dowiadujesz się wszystkiego by kompletnie się uzależnić." "Zaczynasz od tego członka, którego najbardziej lubisz," wspomina 20-letnia Ashley z New Jersey. "Później to się zmienia, im więcej wywiadów, ćwiczeń i teledysków oglądasz." 

BTS podczas koncertu

BTS podczas koncertu

Wiele piosenek BTS jest śpiewanych głównie po koreańsku, ale nikomu to nie przeszkadza. "Szukasz koreańskiego tekstu na YouTube, czytasz po angielsku i próbujesz się go nauczyć," mówi Dimitria. Częściowa bariera językowa może nawet dodaje muzyce uroku. "To w pewnym stopniu tajemnica, póki nie sprawdzisz tekstu," wypowiada się 18-letnia Nivedita, kolejna fanka z New Jersey. "I wtedy zdajesz sobie sprawę z kryjących się za nimi emocji." (Ona również jest Team Jimin: "Jestem oczarowana!" mówi.) 

Fani przedstawiają BTS jako siłę samo-akceptacji. 18-letnia Emily przeprowadziła się z Teksasu do Bostonu na studia. "Byłam zdołowana, szczególnie jako osoba o innym kolorze skóry w miejscu gdzie przeważała rasa biała," mówi. "Słuchałam wywiadów Jina i mówił wtedy o tym jak zaakceptować siebie. A ja naprawdę robię co mogę." Porusza temat oratorskich ataków prezydenta Trumpa na Maksykaninów i Amerykanów pochodzenia meksykańskiego. “Szczególnie jako Meksykanka, to sprawiło, że krytykowałam siebie," kontynuuje Emily. "Ale przekaz BTS jest naprawdę piękny: Może ja jestem tego warta." 

Biorąc to wszystko pod uwagę, nie dziwota, że cześć fanów przez tydzień nocowała na parkingu przed Citi Field. Bianca dołączyła do przyjaciół we wtorkową noc; rankiem w dzień koncertu, około godziny 4:00, jej ekipa zmobilizowała się by przygotować serię kolejek prowadzących do wysoce pożądanych wejściówek, a kilka godzin później, do miejsca na płycie jak najbliżej zespołu.  Fani zostali wreszcie wpuszczeni na arenę o 16:00. Do momentu rozpoczęcia koncertu o 19:00, trzy dziewczyny już zemdlały, mówi Bianca. 

Koncert był agresywnie uroczy, jak jeden, długi flirt pomiędzy BTS, a tłumem. Członkowie grupy rzucali kokieteryjne spojrzenia — donośne wiwaty!— a chwilę potem pięknie dumali: jeszcze większe wiwaty! Kiedy Jimin popłakał się, najwyraźniej przytłoczony znaczeniem ostatniego występu na stadionie w Stanach (jak narazie), tłum wybuchnął. Kiedy którykolwiek z członków grupy podniósł koszulkę ukazując chociażby odrobinę skóry, Queens drżało. 

BTS występujący z "IDOL"

BTS w całości rozprawili się ze swoimi największymi hitami: “Idol,” skrzeczący, krzykliwy numer raperski, który zyskał remiks z Nicki Minaj; “Fake Love,” cud w stylu emo-rap, wywołujący trzęsienie ziemi przez zawołania i odpowiedzi w trakcie występu na żywo; “Mic Drop,” przesmykujący się, uderzający hip-hopowy kawałek zremiksowany przez Steve'a Aokiego; “DNA,” to nuta o żwawym brzdękającym brzmieniu; “I Need U” modna mieszanka trapu z transem; “I’m Fine,” będące jednym, długim galopem ku samozadowoleniu. Kiedy wszystkich siedmioro członków jest na scenie, nieustannie łączą się w zażartą gromadę, a później rozszczepiają się na kinetyczne konstelacje, polegając na ruchach, które ci dobrze obeznani w teledyskach Ne-Yo czy Missy Elliott  mogą kojarzyć. 


Siedem osób to spora liczba, by nadążyć w endym momencie, dlatego BTS zapewnili każdemu z członków chwilę w centrum uwagi i były one najjaśniejszymi momentami podczas koncertu w Citi Field. V wykonał “Singularity,” pulsujący kawałek R&B, który Tevin Campbell mógłby nagrać w 1993 roku, jako delikatne tornado tęsknoty; ballada w takcie 6/8, ale wykonawca umyślnie tańczył zbyt szybko, jakby nie potrafił kontrolować swojego ciała. Jimin wyśpiewał Citi Field serenadę w postaci “Serendipity,” które jest trafną imitacją utworu "Love" Kendricka Lamara, kreśląc zarys swojego ciała szybkimi ruchami rąk i pociągając za błyszczącą koszulę. Jin usiadł za pianinem rozpoczynając rozpalającą zapalniczki balladę “Epiphany;” kończąc z subtelnym akcentem, dosłownie wspinając się po schodach, pochylił się wykonując wymagający finałowy hook.


Po blisko 90-minutowym występie i encorze, BTS przygotowali się do zejścia ze sceny. Jimin rozpłakał się, podczas gdy RM wychwalił Nowy Jork jako "miejsce, gdzie narodziła się muzyka, która zmieniła jego życie" i przypomniał fanom, że byli świadkami koncertu "pierwszych koreańskich artystów na amerykańskim stadionie."

“To nigdy nie jest w mojej intencji, ale wygląda na to, że wykorzystuję was, by pokochać siebie," dodał raper. "Proszę, wykorzystujcie również mnie." I tak zrobili. 


Źródło: https://www.rollingstone.com/music/music-live-reviews/bts-citi-field-live-review-733759/
PL trans: Setsu @ crushonyou